czwartek, 3 maja 2012


Droga Elizabeth,
Na samym początku chce Cię przeprosić za używanie twojego pełnego imienia. Pamiętam, że zawsze okropnie się na mnie wciekałaś kiedy tylko, nawet przez przypadek, tak Cię nazwałem. Nigdy naprawdę nie rozumiałem, dlaczego tak bardzo go nie lubisz, było takie piękne; takie piękne jak Ty, Twój uśmiech, Twoje zielone oczy, w których zawsze igrały wesołe ogniki, Twoje długie, brązowe włosy, których kosmykami uwielbiałem się bawić, owijając je sobie wokół palców. Kiedy o Tobie wspominam, siadam w naszym ulubionym miejscu, na starej, drewnianej podłodze obok niewielkiego kominka, opierając plecy o zimną ścianę. Czuję wtedy zapach pomarańczy, i chociaż wiem, że to tylko złudzenie, udaję, że woń, unosząca się wokół mnie, jest prawdziwa, ponieważ tak bardzo mi się z nią kojarzysz. Uwielbiałaś pomarańczę. Widzę Cię oczami wyobraźni, jak siedzisz obok mnie, wtulona w mój tors. Czasami mam wrażenie, jakbyś była tu naprawdę, wydaję mi się, że czuję dotyk Twoich delikatnych i kruchych rąk na mojej szczęce. Zaraz potem otwieram zmęczone oczy i znowu uderza we mnie rzeczywistość. Szary, pusty pokój, pozbawiony wszelkiego ciepła, wszelkiej radości. Bez Ciebie. Zdarza się tak, że niekiedy ciężko powstrzymać mi łzy. Wtedy z całych sił zaciskam pieści, próbując się uspokoić. Nie zawsze pomaga.
Czasami budzę się w środku nocy, zlany zimnym potem. Luźny podkoszulek przykleja mi do mokrych pleców. Przecieram zaspane powieki i rozpaczliwie rozglądam się po pokoju, próbując znaleźć Ciebie, jakiś znak, przedmiot, będący potwierdzeniem Twojej obecności. Gdy uświadamiam sobie, że kolejny koszmar, w którym ode mnie odchodzisz, zostawiając zupełnie samego, okazuję się prawdą, ogarnia mnie głębokie uczucie bólu, rozczarowania, połączone z wszechogarniającą tęsknotą. Uczucie, które rozrywa mnie od środka, niszczy każdą, cicho tlącą się iskierkę szczęścia, nadziei.
Pamiętasz ten dzień, kiedy tak strasznie się pokłóciliśmy o jakąś błahostkę, że postanowiłaś przenieść się na kanapę, w salonie? Miałaś wtedy na sobie moją niebieską koszulkę z tym zabawnym nadrukiem, która była na Ciebie o wiele za duża. Strasznie się naburmuszyłaś, wydęłaś usta i poprawiłaś potargane włosy. Bez słowa przyszłaś do naszej wspólnej sypialni, nawet nie zaszczyciłaś mnie spojrzeniem, wzięłaś tylko pod pachę swoją kremową poduszkę, i owinąwszy się kołdrą, wyszłaś. Tamtej nocy rozszalała się potężna burza, błyskawice raz po raz rozświetlały całe, spowite ciemną poświatą, niebo. Gwiazdy skryły się pod ogromną pierzyną deszczowych chmur. Doskonale wiedziałem jak bardzo bałaś się w tamtym momencie. Niejednokrotnie opowiadałaś mi o swoim lęku, mającym swe początki jeszcze w dzieciństwie, kiedy zwykłaś chować się pod łóżko, próbując ukryć się przed potężnymi grzmotami. W chwili gdy przeraźliwy huk wypełnił mieszkanie, mogę dać sobie rękę uciąć, że usłyszałem twój cichy pisk, najwyraźniej stłumiony poduszką. Byłem pewien, że umierasz ze strachu, a w kącikach twoich oczu jawią się słone łzy. Nie chciałem ulegać pierwszy, wcale nie miałem zamiaru przychodzić jak szczeniak z podkulonym ogonem i przepraszać, jednak ta świadomość, że leżysz tam sama, taka bezbronna, dała w końcu za wygraną.

(To jedynie fragment!).

sobota, 29 października 2011

przykładowy tekst

Alex
Zapraszam Cię na moje siódme urodziny we wtorek 8 kwietnia w moim domu. Przyjdzie do nas magik. Możesz przyjść do mojego domu o godzinie drugiej. Zabawa kończy się o godzinie piątej. Mam nadzieję, że przyjdziesz.
Twoja najlepsza przyjaciółka Rosie

Rosie
Dzięki, pszyjdę na tfoje urodziny we środę.
Alex

Alex
Moje urodziny są we wtorek, nie w środę. Mama powiedziała, że nie możesz przyprowadzić Sandy na przyjęcie. Sandy jest śmierdzącym psem.
Rosie

Rosie
Nie obchodzi mie co mówi twoja gupia mama sandy chce przyjść.
Alex

Alex
Sam jesteś głupi, nie moja mama. Nie możesz przyprowadzić psa. Popęka nasze balony.
Rosie

Rosie
No to nie pszychodzę.
Alex

Alex
Tonie.
Rosie

Droga Pani Stewart,
Właśnie przed chwilą wstąpiłam do Pani, żeby porozmawiać o przyjęciu urodzinowym mojej córki Rosie, które ma się odbyć 8 kwietnia. Niestety, nie zastałam Pani w domu, postaram się jednak zajrzeć po południu. Może wtedy uda się nam spotkać osobiście.
Wydaje mi się, że ostatnimi czasy Rosie i Alex mają jakieś problemy. Chyba się pokłócili. Mam nadzieję, że będzie mi Pani mogła przybliżyć nieco sytuację, Rosie bardzo by chciała, żeby Alex przyszedł na jej przyjęcie.
Z wielką przyjemnością spotkam się z mamą tego uroczego młodego człowieka!
Do zobaczenia, Alice Dunne

Rosie
Z chęcią pójdę na twoje urodziny w pszyszłym tygodniu. Dziękuję za zarposzenie mnie i sandy
Alex twój pszyjaciel

Rosie
Dziękuję za super zabawę na pszyjęciu. Pszepraszam, że sandy popękała balony i zjadła tort. Była głodna bo mama mówi, że tata zjada w domu wszystkie resztki. Do zobaczenia w szkole jutro
Alex

Alex
Dziękuję za prezent. Nie szkodzi, że sandy narozrabiała. Mama mówi, że i tak chciała zmienić dywan. Tata trochę się wściekł. Mówi, że stary dywan był w porządku, ale mama uważa, że teraz w domu śmierdzi kupą i to nie przez małego Kevina.
Popatrz na nos panny Casey. To największy nos jaki widziałam w życiu, ha, ha, ha!
Rosie

Rosie
Wjem i wisi jej wielki glut na końcu nosa. Jest najbszydszym obcym pszybyszem, jakiego widziałem. Musimy powiedzieć policji, że mamy nauczycielkę z kosmosu, której śmierdzi z buzi i

Szanowni Państwo Stewart,
Chciałabym spotkać się z Państwem, aby przedyskutować postępy w nauce Państwa syna Aleksa, a szczególnie o nagłej zmianie w jego zachowaniu oraz ciągłym pisaniu liścików podczas lekcji. Byłabym wdzięczna, gdyby skontaktowali się Państwo ze szkołą i zaaranżowali spotkanie w najbliższym odpowiadającym państwu terminie.
Z wyrazami szacunku, Panna Casey

Alex
To okropne, że nie możemy już siedzieć w jednej ławce. Steven śmierdzi, dłubie w nosie i zjada baby. Obrzydlistwo. Co twoi rodzice powiedzieli o Wielkonosej Pannie Casey?
Rosie

Do Rosie
Mama nic nie powiedziała, bo się cały czas śmiała. Nie wjem dlaczego. Na pszodzie jest narpawdę nudno. Panna Casey ze śmierdzącym oddechem ciągle się na mnie patrzy. Muszę kończyć
Alex

Alex
Zawsze źle piszesz wiem. Pisze się WIEM a nie WJEM.
Rosie

Rosie
Pszepraszam, panno idealna. Wjem jak pisać wjem.
Alex